Wszyscy jesteśmy farmerami.

Jesteśmy farmerami.
Mamy w sobie więcej z rolnika niż z przedsiębiorcy.
W hodowaniu wirtualnego ja, stajemy się coraz lepsi. 

Ludzie od zawsze budowali swój image. Kiedy nie było internetu ubierali się w specyficzny sposób i w kontaktach międzyludzkich starali się zrobić dobre wrażenie. Nie do końca byli sobą.

Dzisiaj jesteśmy farmerami.
Budujemy swój wizerunek na fejsie, którego chyba mają wszyscy. Potencjalny pracodawca weryfikuje CV korzystając z facebooka. Nie masz fejsa? Podobno nie istniejesz.
Mamy też instagramy. Tu dzielimy się zdjęciami z innymi. Im bardziej różnorodne tym lepiej. Pokazujemy, że mamy pasję, hobby. Wrzucamy zdjęcia z siłowni, ze stoku, z wakacji. Budujemy wizerunek siebie jako osoby pozytywnej, ciekawej.
Czasami snapujemy. Czasami snapujemy erotycznie. W rozbieraniu się przed kamerą stajemy się coraz lepsi. Przecież zdjęcia ze snapa i tak się kasują? Pokazujemy nagie, zgrabne, dążące do ideału ciała. Komu? Wszystko jedno, ważne żeby zbudować wizerunek.

Tylko później przychodzi życie. I ku naszemu zdziwieniu poznana osoba jest inna niż ta wykreowana w internecie. Zamiast brunetki „Ja 21l. / 170cm / 50kg / ładna” poznajemy raczej 26l. / 160 / 90… do tego blondynka a zdjęcie jest stare. Faktycznie ładna. Była – 5 lat temu.
Ale, my też jesteśmy inni. Nagle okazuje się, że nie wiele mamy do zaoferowania w porównaniu do naszego internetowego ja. Zrobione umiejętnie zdjęcie wygrywa z rzeczywistością pokazującą nasze wady. Więc wracamy do życia w internecie do naszego ładniejszego ja i do ładniejszych wykreowanych ludzi.
Dbamy o nasze profile, jakby to było całe nasze życie.

Tylko…
Czy kiedy będziesz o krok od trumny…
Czy będzie miało znaczenie, że masz cztery farmy w FarmVille, masę znajomych na fejsie i młodszą, przystojniejszą wersję siebie w internecie?

„Upadamy wtedy gdy, nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem”.

4 praktycznie wskazówki: „Jak prowadzić prezentację?”

Prezentacji się nie czyta, prezentacja ma uzupełniać tekst. 

Tak. Może to dla niektórych szok, ale wyświetlenie prezentacji z dużą ilością tekstu, którą prezentujący następnie czyta, jest równoznaczne z wyświetleniem pliku tekstowego i przeczytanie go.
Chcę zapoznać się bliżej z tematem. Na prawdę chcę. Ale czytanie prezentacji z slajdu skutecznie mnie od tego odwleka. Przyszedłem poczytać książkę czy na wykład?

Prezentacja w formie slajdów, a prezentacja w formie omówienia tematu to dwie różne rzeczy.

O dziwo – kiedy ktoś mówi, zrób prezentację na temat „abc” zadziwiająco dużo osób otwiera powerpaint’a tudzież inne podobne narzędzie, na początku wpisuje „abc” i uważa, że robiąc kilka slajdów temat można zamknąć.
Otóż nie. Zrobienie prezentacji polega na wyjaśnieniu określonego zagadnienia na forum. Nawet nie trzeba się wspomagać slajdami. Zdziwiony?

Gwałtowna gestykulacja przed rzutnikiem.

Może to dla Ciebie szok. Może tego nie wiedziałeś. Ale tak się składa, że człowiek stojący przed padającym światłem daje cień. Tak wiem, że to spore odkrycie. Mam drugie – większe – człowiek stojący przed rzutnikiem daje cień na slajd wyświetlany przez rzutnik co w efekcie powoduje zasłonięcie slajdu. Brawo.

Mikrofon jest ważny.

Ja wiem, że kiedy rozmawiasz przez telefon w zatłoczonym autobusie robisz to tak umiejętnie, że słyszy cię zarówno kierowca jak i osoba siedząca na samym końcu. Rozumiem, że kiedy wieczorem jesteś z żoną w łóżku to wie o tym także twój sąsiad z ostatniego piętra. Jednakże… referując coś szerszemu gronu na prawdę warto wziąć pod uwagę, że siła naszego głosu jednak nie jest tak donośna jakbyśmy tego sobie życzyli i cudowny wynalazek zwany mikrofonem – na prawdę się przydaje.

Z dedykacją dla wykładowców.

 

I jeszcze mały bonus – znalezione w sieci – nie o wykładach a o ekspertach, więc pokrewnie ;)

Drogowe przygody w małym męskim świecie.

-Dzień dobry, pani się orientuje jak dojechać pod teatr stąd? 
-Dzień dobry, lodzik za 60, a seksik za 100. 
-Eeee nie, dziękuję. 
-A bo myślałam, że taki nieśmiały jesteś. 
-Nie, ja tylko do teatru. 

Generalnie spieszę się. Spektakl zając – jak nie zdążę to ucieknie.
Na liczniku 90 km/h, 100km/h, 110 km/h… rozpędzam się.
Przede mną wyrasta TIR. Zbieram się do wyprzedzania.
Niestety TIR też się zbiera. Do wyprzedzania drugiego TIR’a.
Dziesięć kilometrów później mijam dwa TIRY i dojeżdżam do… świateł.
Czerwonych. Jakżeby inaczej. W końcu się spieszę. Nie ma opcji, żeby było zielone.

Przede mną (na lewym pasie) staje TICO. Na prawym autobus.
Zielone.
Start mieli równy i tak sobie jadą. Ścigają się chyba.
A ja? Nie, w ogóle się nie spieszę.

Na prawym pasie (do włączania się do ruchu) widzę czarnego mercedesa.
Szybki. Dobry. Drogi. 
Migam długimi, że go wpuszczam, co się chłop będzie za mną potem wlókł i presję wywierał?
Jeszcze mu się dźwignia od długich zepsuje. Albo klakson szlag trafi?
Stoi. Hamuję lekko i migam znowu.
Dalej stoi. Hamuję. On w tym momencie stwierdza, że to jest ten moment w którym powinien wyjechać na drogę.
W ostatnim momencie hamujemy.
Zjeżdżamy na bok.
Ja, jak to ja, pełen kultury i miłości do drugiego człowieka wyskakuję z grzecznym „pogrzało Panią?!„.
W aucie kobieta pod 70tkę.
-Przecież trzeba zachować bezpieczną odległość.
-Przecież migałem?
-Widziałam, ale nie byłam pewna czy mogę.

No nie, dla jaj sobie migam światłami.

Oczywiście na spektakl nie zdążyłem.
Za to miałem teatr życia na drodze. 
Zakończony kilkukrotnym piskiem opon i pasmem czerwonych świateł przez całą drogę.

P.S.
Wiecie, że jak kobieta włącza wycieraczki to znaczy, że będzie skręcać?

Dlaczego wszystkie dziewczyny przy mnie dochodzą?

Bo nie podrzucam je nigdy na przystanek tylko parę metrów przed. 

No. To suchar na dzień dobry mamy za sobą. 
A tak zupełnie na serio – tydzień temu opublikowałem tekst, autorstwa M. „
Jęczenie jest fajne, czyli dlaczego kobiety udają orgazmy”. 
Nie byłbym sobą gdybym nie dorzucił do tego swoich trzech groszy, zwłaszcza, że sprawa jest poważna. 


90% kobiet udawało orgazm przynajmniej raz w życiu.
Udawanie przez was orgazmu – ciągle jest udawaniem – czyli kłamstwem.
Oczywiście rozumiem, że nie chcecie sprawiać nam przykrości, ale czasem lepiej powiedzieć – słuchaj, jak robisz to tak i tak… to mi nie jest dobrze. Może w inny sposób?
Inaczej myślimy, że działa. Proste? Proste!

Pytanie dwa – dlaczego nie działa? Ano właśnie.
Okazuje się (cóż za odkrywcza myśl!), że kobiety… i inne kobiety… – różnią się od siebie.
I to co działa na jedną nie zadziała na drugą.
Nie te guziki, stary.
To, że twojej wczorajszej podobało się tak, to nie znaczy, że dzisiejszej też się będzie to podobać.

Mało tego ! To co wczoraj mogło podobać się dziewczynie – dzisiaj – tej samej dziewczynie – nie sprawia żadnej przyjemności! Po prostu ma ochotę na coś innego.
Bo chce delikatniej. Bo chce mocniej. Inaczej niż zawsze.
Jednego dnia chce, żebyś wziął ją od tyłu trzymając za włosy i wyzywał na cały głos, chce czuć się jak suka – a drugiego jak tylko złapiesz ją mocniej widzisz skrzywioną minę.
Bo akurat drugiego dnia ona oczekuje, że ty będziesz teraz delikatny jak chusteczka velvet.
NIGDY nie wiesz na co kobieta w danym momencie ma ochotę. Masz się kurwa domyślić.

95% kobiet przynajmniej raz w życiu poszło do łóżka z facetem nie mając na to ochoty. Tak dla niego.
I to jest dopiero problem.
Nie jest problem, że poszły do łóżka nie mając na to ochoty.
Pytanie brzmi – co takiego zrobiłeś, że nie miała na Ciebie ochoty?
Sprawdziłeś patent ze skarpetkami?
A może zwyczajnie w łóżku bardziej jesteś cipą niż facetem?

Osobiście znam historię gościa, który był tak obrzydliwie miły, i delikatny w stosunku do kobiety, że powiedział do niej: „o jo, jo, jo…  jesteś taka kochana, taka słodka , no chodź, chodź, włożę Ci.
Whaaat ?!?! Stary, skąd ty się urwałeś? Albo kto Ci jaja amputował?

Moja rada?
Bądź facetem. Bierz co chcesz. Tylko patrz na reakcję czy jej się to podoba. Bo może nie tędy droga?
Na szczęście… jak znajdziesz właściwe guziki, to nic innego nie będzie miało znaczenia.
Nawet te pierdolone plamy na suficie.

Jęczenie jest fajne, czyli dlaczego kobiety udają orgazmy.

Tekst autorstwa Magdy Gruber. 

Podobno kobiety udają orgazmy żeby utrzymać związek – a faceci
udają związek żeby utrzymać orgazmy.  
Czy tak jest na prawdę? 
Dlaczego bywa tak, że facet nie zadowala nas w łóżku? 
Dlaczego udajemy?

Kobieta to takie słodkie, empatyczne stworzonko, które nie lubi sprawiać przykrości.
A jako, że większość samców ma ambicję aby obdarować nas orgazmem podobnym do
trzęsienia ziemi… to niestety – czasem – kończy się na wyćwiczonych jękach i konwulsyjnym szarpaniu prześcieradła.
Po co? To trochę jak z byciem uprzejmym…
Panowie! Dla was orgazm to wyznacznik udanego stosunku.
Macie zakodowane, że partnerka musi mieć orgazm i koniec kropa. A to nie tak
działa.

1. Słuchajcie nas !
Naprawdę nam kobietom zdarza się powiedzieć coś sensownego. Zwłaszcza WTEDY. Także zapamiętajcie, że „delikatniej” nie znaczy „wolniej”, a już na pewno nie oznacza „jasne, możesz już  skończyć”.

2. Staracie się aż nadto.
Tylko, że my między nogami nie mamy rowu mariańskiego. Delikatniej i na luzie, a nie schizując się czy ja dojdę czy nie. Na prawdę myślicie, że my tego nie czujemy?

3. Czego oczekujemy?
Przyznaje się. W dużej mierze same sobie wbijamy szpile. Po prostu nie potrafimy konkretnie wyrażać czego chcemy. Albo same nie wiemy czego chcemy.
Za to zawsze, doskonale wiemy czego nie chcemy. Proste? Proste!
No, ale wracając, bądźmy szczerzy, słynne „domyśl się” nie sprawdza się w łóżku.

4. Zainteresowanie.
Bywa i tak, że w trakcie naszą głowę przepełniają inne, jakże ważne, myśli. No wiecie, napięcie jest, atmosfera jest, coraz goręcej… I wtedy BACH!
Czy ta kropka na suficie to cień czy plama? Na obiad spaghetti czy lasagne? Te buty to
w Ryłko widziałam czy w Mohito?


Dlatego czasem udajemy. Wam coś nie idzie z takiego czy innego powodu, a my nie chcemy żeby było wam przykro. Logiczne jak kwadratura koła.

Wszyscy możemy pomarzyć o rzeczywistości, w której każdy wypad do łóżka z każdym facetem będzie kończyć się orgazmem przyprawiającym o rumieńce sąsiadki. Oczywiście warto próbować.
Moja rada? Więcej dystansu i chyba przede wszystkim – więcej komunikacji.

P.S
Podobno seks w skarpetkach zwiększa szanse orgazmu o 30%, sprawdźcie.

Z pozdrowieniami dla
Mały Męski Świat
Magda Gruber